main image

Chór Nieśpiewający – warsztaty

Kiedy: 16 listopada, 19:00 – 21:00

Bartosz Ignacy Wrona zaprasza na warsztaty „Chóru Nieśpiewającego”.

Chór Nieśpiewający
głos – słowo – rytm – przestrzeń

Jak nie śpiewając zrobić muzykę chóralną?
Jak zagrać rytm bez perkusji?
Jak zaśpiewać pieśń bez melodii?

Trochę zabawy, trochę eksperymentu, trochę recytacji, trochę muzyki swobodnie improwizowanej, trochę improwizacji dyrygowanej i recytacji chóralnej.
Słowno-rytmiczne konstrukcje przestrzenne i chóralistyka niemelodyczna. Propozycja zarówno dla tych, którym wszyscy odradzają śpiewanie jak i dla doświadczonych muzyków.

Warsztaty pozwolą pobawić się gębofonami (aparatami mowy) i głosem, popracować nad tym jak wydajemy z siebie dźwięki a także spotkać się z ideą improwizacji swobodnej i dyrygowanej. Ze słów utkamy tkankę (lub tkaninę) dźwiękową rytmiczną mogącą konkurować z piosenkami. Upoimy się naszym dźwiękiem, trochę z nim poeksperymentujemy, poszukamy tego, co mieszka w naszej buzi, będziemy mlaskać, ciamkać, syczeć, chrypieć, kląskać, wyć, krzyczeć szeptać, a nawet chóralnie wyrecytujemy wiersz. Wykorzystamy elementy różnych technik wokalnych by tworzyć wyjątkowe kompozycje w czasie rzeczywistym.

Zajęcia będą odbywały się raz w tygodniu (terminy do uzgodnienia) i mają doprowadzić, do powstania Krakowskiego Chóru Nieśpiewającego, choć wstęp na każde zajęcia jest otwarty dla każdego.

Wstęp – dobrowolna i dowolna wpłata do Pomarańczowego Imbryczka, według zasad Kopuły.

Taniec brzucha – warsztaty

Kiedy:
16 listopada, środa, 17:00 – 18:00.
Taniec brzucha, znany także pod nazwą: taniec arabski, taniec orientalny, raks sharki, jest kwintesencją kobiecości. Charakteryzuje się dynamicznymi ruchami bioder, pięknie falującymi ramionami oraz zmysłowymi falami ciała. W tańcu można użyć rekwizyty, takie jak: woal, skrzydła Izis, szabla, taca z płonącymi świecami, assaya (laska), saggaty.

Zajęcia poprowadzi Layla.

Tańcem orientalnym zajmuje się od kilku lat. Uczyła się u …najlepszych polskich instruktorek. Swoją technikę taneczną cały czas udoskonala poprzez udział w warsztatach z zagranicznymi gwiazdami. Tańczy w zespole etno-perkusyjnym Siódmy Czakram Ziemi oraz współtworzy duet z krakowską tancerką Adilą.

Lekcje obejmować będą naukę tańca od podstaw.

Ubiór: skarpetki, baletki lub boso; wygodne ubranie, przepaska na biodra.

Start: 16 listopada (środa), g. 17-18

WSTĘP:
Pomarańczowy Imbryczek jest szczęśliwy z każdej wrzuconej kwoty (wg. zasad Kopuły).

Serdecznie zapraszamy!

Praktyka tańca swobodnego: ekspresja, oczyszczenie, uzdrowienie…

W imieniu Ani Dymarczyk zapraszamy na praktykę tańca swobodnego.

Kiedy: cykl zajęć: 8, 15, 22, 29 listopada.

ZASADY uczestnictwa: pełne zaangażowanie!

Wszystkie warsztaty odbywające się pod Kopułą wymagają Waszego wsparcia, są bo na nie przychodzicie, wspieracie je swoją pracą, entuzjazmem jak również finansami. Przy wyjściu jest taki pomarańczowy imbryczek – tam wrzucamy dobrowolne datki.
Sugerowana ‘wrzuta” za warsztaty = średni wydatek na przysłowiowe piwo w knajpie, czyli 10zł.

Na zajęcia ubierz się wygodnie, weź koc do relaksu i skarpetki.
Tańczymy boso lub w skarpetkach.
Masz więcej pytań? pytaj! mój numer: 694530056 (Ania)

O metodzie:

Podstawą praktyki jest ekspresyjny taniec, inicjowany wewnętrznym odczuwaniem siebie, przestrzeni, pozostałych uczestników a także muzyką, delikatnym prowadzeniem i wizualizacjami oraz ćwiczeniami pobudzającymi energię w poszczególnych partiach ciała.

Swobodny, intuicyjny taniec ma na celu integrację reakcji fizycznych i psychicznych, uczy obserwacji ciała, niwelowania stresu, uwalniania napięć i akceptowania emocji. Zaprasza do wyrażania siebie poprzez ruch.

Podczas zajęć wykorzystuję pracę z symboliką żywiołów.

Ziemia, Woda, Ogień, Powietrze – cztery żywioły, cztery oblicza Natury, której jesteśmy częścią. Nasze ciała składają się z tych samych atomów co cała przyroda. Chcąc nie chcąc jesteśmy częścią obiegu materii i przepływu energii w przyrodzie.

Taniec z metaforą żywiołów zbliża nas do ciała, naszej indywidualnej emocjonalności; zaprasza do odkrycia i ekspresji żywiołów ukrytych w ruchu, w emocjach; pomaga wyrazić potrzeby, niedobory i nadmiary określonych jakości w życiu. Każda i każdy z nas ma sobie element ziemi, ognia, wody, powietrza…

Celem praktyki jest powrót do naturalnej ekspresji ruchowej oraz świadomości ciała (pobudzenie zmysłu czucia głębokiego, priopercepcji), umięjętość słuchania ciała, kontakt z intuicją. Dzięki temu możemy poczuć zagubione emocje, wyrazić je i uzdrowić siebie jako psycho-fizyczno-duchową całość.

Inspiracje metodyczne: choreoterapia (terapia poprzez ruch i taniec), autorskie zajęcia Justyny Stoszek „Przepływ”, metoda uzdrawiania tańcem Anny Halprin, Joga.

O prowadzącej:

Jestem Ania
oddycham, czuję, tańczę, żyję…

jogę praktykuję od 2003 roku, wciąż jestem na początku, odkrywam, uczę się, odchodzę i wracam. W Indiach, mając wiele możliwości aby praktykować jogę i medytację wciąż czegoś mi brakowało, wciąż nie mogłam wejść tam gdzie prowadziła mnie intuicja. Spełniałam marzenia, wchodziłam coraz wyżej na pięciotysięczne przełęcze a w środku spadałam, płakałam z bólu oddalenia od siebie samej.

…joga przywiodła mnie do tańca. Czy to możliwe? Naturalna przyjemność, którą poznałam w dzieciństwie może stać się praktyką ciała i duszy?

Gdy pozwalam, taniec prowadzi mnie przez otchłanie smutku, złości, gniewu, ekstatycznej radości i spokoju, przepala zgniłe złogi wspomnień, otwiera zardzewiałe zamki w drzwiach do szczęścia, prowadzi wgłąb istnienia. Drogę, którą mi wskazuje czuję jako drogę ognia, carretera del fuego.

Wróciłam z Indii do rodzinnego Krakowa, znalazłam szkołę jogi Ananda i zajęcia Justyny Stoszek: „Przepływ”, w krótkim czasie Ananda stała się moim domem, miejscem gdzie jestem sobą, gdzie nie muszę się uśmiechać, gdy chcę płakać, płakać, gdy jestem zła, mówić, że jest ok… gdy czuję obezwładniającą radość…

Mój dom rośnie, rozszerza się, powoli staje się nim cały świat!

Tańcząc a równocześnie zaczytując się w psychologicznych tekstach podejmujących temat pracy z ciałem sięgnęłam po wiedzę z zakresu terapii tańcem, odbywając kurs instruktorski choreoterapii u Marzeny Śniarowskiej-Tlatlik w Katowicach.

Obecnie wielką inspiracją jest dla mnie Anna Halprin i jej ogromny wkład dla powstania i rozwoju terapii tańcem.

Afryka Pod Kopułą

Kiedy: Wtorek, 8.11., godz. 20:30.

Michał (Misza) i kolektyw Pod Kopułą zapraszają na prezentację filmów nagranych przez Michała z tradycyjnych ceremonii i rytuałów ze stolicy Djembe – pogranicza Gwinei i Mali.

Kto siedzi w temacie, będzie zachwycony. A kto nie, ten sobie siądzie… :)

Rytmicznie i kolorowo zapraszamy!

Kassoum diarra

Roboty drobne…

Kiedy?
Sobota, 5 listopada, od godz. 11.

Wstań powiedz nie jesteś sam… i przyjdź Pod Kopułę zrobić małą rzecz dla tego projektu.

Jeśli do tej pory nie udało Ci się przyłożyć ręki do tworzenia tego miejsca masz ku temu wspaniałą okazję! :)

Sobota będzie dniem robót niewielkich.

Zapraszamy od 11!

Warsztaty konnakol z KarWilem

Kiedy: sobota, 5 listopada, godz. 18:00
(uczestnicy poprzednich edycji warsztatów konnakol mogą przyjść o 19)

KarWil (Karol Wilkoszewski) i kolektyw Pod Kopułą zapraszają w sobotę na dźwiękową podróż do Indii. Poznamy niezwykłą tradycję konnakol.

Konnakol jest tradycyjną formą wokalizy rytmicznej wykształconą na południu Indii, w tradycji Karnatic Sangit. Jest praktykowany przez indyjskich perkusjonistów do dziś, pojawiając się też we współczesnej muzyce fusion. Poprzez połączenie rytmu i głosu, styl ten jest bardzo ekspresyjny.
Konnakol wykorzystywany jest również przez zachodnich muzyków, m.in. Johna McLaughlina, który używał tego stylu w kompozycjach wykonywanych wraz z zespołem The Mahavishnu Orchestra.

Przykład konnakol:

Jeśli ktoś nie zna jeszcze KarWila, info poniżej :)

Karol Wilkoszewski — krakowski multiperkusjonalista, zaangażowany w liczne projekty muzyczne, w tym autorski Guru-Shishya z Wojtkiem „Pinokio” Sochaczewskim, polsko-niemiecki „Big Bam Boo” (plenerowy koncert wieńczący IX Festiwal Filmowy w Kazimierzu nad Wisłą), Aire Andaluz – zespół flamenco. Wyróżniony na Festiwalu Instrumentów Unikatowych 2005. Twórca muzyki do finałowego spektaklu sekcji plastycznej FAMY 2005, wyróżnionego nagrodą specjalną Rady Artystycznej Famy. Prowadził warsztaty dla ośrodka U Siemachy i Teatru Moliere (Festiwal „Studnia Sztuki”). Redaktor wortalu Djembe.pl i twórca będącej jego częścią Encyklopedii Instrumentów Etnicznych. Tłumacz tekstów z zakresu etnomuzykologii. (źródło: http://www.etnica.org.pl/)

WSTĘP:
Wrzuć coś do Pomarańczowego Imbryczka. Ile? Tyle, ile możesz :)
Zgodnie z ideą Kopuły.

Serce Kopuły zabiło…

 

Było mocno we wtorek.
Zaczęło się delikatnie. Od warsztatów fotografii otworkowej w kameralnym gronie. Czerwona lampka zaświeciła się i kopulasta ciemnia przeszła oficjalną inaugurację. Jak tylko efekty fotograficzne zamienimy na zera i jedynki, zobaczycie sami, że to działa :)

Po fotograficznych eksperymentach powoli zaczęliśmy przyzwyczajać sąsiadów z dołu do głośniejszych odgłosów… Hulanki-swawole animowane przez Anię Dymarczyk. „Wyzwalające” – to najlepsze słowo opisujące te warsztaty. Dobry podkład pod nocne muzykowanie…

Koło 21 się zaczęło. Nieśmiało na początek. Skromnie. Cicho. Do czasu…
Potem rytm. Coraz mocniejszy, wyraźniejszy, równiejszy. Melodia caisa drum wypełniła przestrzeń. Flet wszedł na wyższe częstotliwości. Instrumenty zgrały się z Kopułą. Kopuła wyzwoliła energię. Chwile transu i zapomnienia. Niektórzy nie mogli usiedzieć. Taniec. Na koniec duch wiolonczeli połączył wszystko.

Do północy płonął pod Kopułą żywy ogień…

Świeczki do rana…

Dzięki za współodczuwanie.

…o co chodzi Pod Kopułą…

…o tym, czym jest i jak działa Kopuła.

Po pierwsze i najważniejsze, jest to nasz (mój, Janka, Miłosza i Jerzego) dom.
Tu mieszkamy, tu śpimy, tu mamy swoje książki i skarpetki. Tu jemy śniadania i kolacje, zazwyczaj wspólnie, bo tak milej, bo lubimy ze sobą spędzać czas. Szukaliśmy mieszkania do wynajęcia — razem, bo się dobrze ze sobą czujemy, mamy podobne zapatrywania na świat, podobnie myślimy. Los sprawił, że znaleźliśmy to niesamowite mieszkanie na rogu Dietla i Stradomia, które akurat się zwolniło po poprzednich wynajmujących. I tu się zaczyna historia z Kopułą.
Wróciliśmy z Jankiem z Rainbow Gathering z Portugalii tak naładowani pozytywną energią, że chcieliśmy tu i teraz, zaraz, natychmiast działać, coś robić, coś fajnego, dla ludzi, dzielić się tą energią, zarażać nią ludzi. Pomysłów było dużo, parę udało się zrealizować, na inne brakło czasu. Aż tu nagle trafiła się Kopuła. Idealne miejsce do tego, co chcieliśmy robić! Idealne zgranie czasu, miejsca i ludzi. Decyzja była natychmiastowa – musimy zrobić wszystko, żeby je wynająć. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że się uda! Że uda się przenieść ideę Rainbow do miasta.

Po pierwsze, trzeba było mieszkanie przystosować do życia. Dwa tygodnie pracy paru ludzi potrzeba było, żeby w ogóle móc zaprosić do mieszkania gości. Za niedługo minie trzeci tydzień, a wciąż nie zdążyliśmy zrobić łazienki i kuchni. Po prostu brakuje czasu, a świadomość tego, że za dwa miesiące – jeśli nie uda nam się przedłużyć umowy – będziemy musieli się stamtąd wynieść, nie działa zbyt motywująco. Mimo wszystko wciąż coś robimy. Montujemy krany, umywalki, naprawiamy przegniłą podłogę, przywozimy meble, myjemy okna…

W tym wszystkim musimy znaleźć również czas na przygotowanie warsztatów. Na przykład takie warsztaty z fotografii otworkowej… Sześć godzin biegania po sklepach, załatwiania materiałów, przygotowywania sali. Dobrze, że – jeśli chodzi o mnie — sam sobie jestem szefem i mogę sobie dać „urlop”, kiedy tylko chcę. Ci, co mają własną działalność, dobrze jednak wiedzą, że w dłuższej perspektywie, nie robi to dobrze dla firmy… Janek działa w stowarzyszeniu i pracuje, jest zawalony robotą. Miłosz na życie zarabia jako rowerowy kurier, a poza tym studiuje. Każdy z nas robi coś, aby się utrzymać, a Kopuła wymaga od nas masy dodatkowej pracy.

„Pod Kopułą” – projekt artystyczny, inicjatywa, albo po prostu jeden z pokojów w naszym mieszkaniu, który leży dokładnie pod kopułą, nie jest w żaden sposób finansowany. Nie wygraliśmy żadnej dotacji, nie mamy sponsora, nic tu nie sprzedajemy, nie mamy stowarzyszenia, fundacji, spółki zoo, nie jest to w żaden sposób zinstytucjonalizowane, jest za to całkowicie nieoficjalne. To jest po prostu jeden z pokojów w naszym domu, za który płacimy, który ogrzewamy, sprzątamy, remontujemy specjalnie dla… Was.

Dlaczego to robimy? Dlaczego nie?! Bo tak czujemy. Bo nie zgadzamy się z sytuacją, w której wszystko jest robione za pieniądze, gdzie wszystko jest nastawione na zysk. Bo chcemy stworzyć miejsce, w którym ludzie będą mogli dzielić się wiedzą, umiejętnościami, pasją, twórczością. Bo wierzymy, że są tacy ludzie i że to jest możliwe. Bo jak chcesz coś zmienić w świecie, zacznij od własnego domu. Bo w życiu nie chodzi o to, ile mogę zyskać, ale ile mogę dać. Bo to ma sens :-)

Nasza idea zadziała jednak tylko wtedy gdy wszyscy uczestniczący włączą się w tworzenie tego miejsca. Chodzi nam o współuczestnictwo i współodpowiedzialność, o wyjście z systemu „daję-wymagam-nic mnie nie obchodzi” lub z systemu „mnie się należy, bo tak”. Oba są mocno zakorzenione w naszym myśleniu i postępowaniu.
Nasza wizja, to system „tworzymy coś razem, dla nas i dla innych”.
Jeśli więc przychodzisz Pod Kopułę i uczestniczysz w warsztatach, czy koncercie, jeśli  spodobało Ci się tutaj, dowiedziałeś/aś się czegoś, miło spędziłeś/aś czas – daj coś z siebie temu miejscu.
Część z was pomaga nam w sprzątaniu czy remoncie, bo jest tu naprawdę dużo roboty, ale zwyczajnie potrzebujemy też pieniędzy na zakup materiałów do warsztatów, węgla do pieców, materiałów do remontu czy opłacenia prądu do projektora.

Pieniądze też są energią — ktoś musiał ją dać, żeby je zarobić. My dajemy Wam dużo naszej energii. Po to została stworzona Kopuła. Żeby się dzielić. Ale kiedy nie ma informacji zwrotnej, kiedy nie ma echa, kiedy nie ma poczucia, że cenicie to, co robimy, energia  się kończy, motywacja spada. Zaczyna się zastanawianie, czy ten eksperyment ma szanse powodzenia, czy ma sens. Kiedy oprócz poświęconego czasu, zaczynamy dopłacać do tego, wątpliwości robią się jeszcze większe.

Pomyśl, że Ty w takiej samej mierze jak my, jesteś odpowiedzialny za to magiczne miejsce Pod Kopułą. Przychodząc na warsztaty, koncerty, wystawy, Ty też je tworzysz. Bez Ciebie, tego miejsca by nie było. Zamiast tego byłby tu zwykły pokój z ładnym widokiem, zamieszkany przez dwie, trzy osoby. Albo w ogóle stałby pusty, bo mało kto chce mieszkać w takich warunkach: bez łazienki, bez ciepłej wody, bez kuchni, z wielkimi, nieszczelnymi oknami, przez które coraz bardziej czuć zbliżającą się zimę.

Twórz to miejsce z nami! Poczuj się współodpowiedzialny za nie. Jeśli masz coś, czym chciałbyś się podzielić z ludźmi, miejsce Pod Kopułą jest do tego stworzone. Dosłownie i w przenośni. Ciesz się tym, że tworzysz miejsce, które w tak krótkim czasie, już stało się kultowe. I to dzięki ludziom, którzy tu przychodzą. Bo to ludzie tworzą miejsca. Zorganizuj coś fajnego u nas, albo po prostu wrzuć do naszego Pomarańczowego Imbryczka równowartość piwa, które i tak byś kupił/ła, będąc w tym czasie w pubie czy klubie.

Pod Kopułą nie organizujemy imprez komercyjnych, nie sprzedajemy biletów na warsztaty. Wszystko opiera się na wolnych datkach od ludzi. Idea za tym jest prosta — dasz tyle, ile dla Ciebie to było warte. Połowę z tych pieniędzy dajemy prowadzącemu warsztaty, a połowa idzie na “fundusz podkopulasty”. Z tych pieniędzy kupujemy węgiel do pieca, żeby Ci było ciepło, świeczki, żeby Ci było miło, kadzidełka, żeby Ci ładnie pachniało, produkty spożywcze do specjałów podkopulastej kuchni (np. tradycyjnego, indyjskiego czaju), żebyś posmakował u nas kawałek nieba, materiały do warsztatów, żebyś mógł sobie coś fajnego zrobić i inne potrzebne tu rzeczy.

Przez ostatnie trzy tygodnie uzyskaliśmy od ludzi ogromną pomoc, bez której nic by tu nie ruszyło. Z dobrego serca dostaliśmy szafki kuchenne od pewnego wykładowcy z UJ, talerze z JCC, jeden kolega na cały dzień pożyczył auto, żebyśmy mogli ciężary poprzewozić (a wiadomo, że auta i dziewczyny się nie pożycza), mamy całkiem sporo niewykorzystanej farby z jakiegoś remontu, tata Janka regularnie pomaga nam w sprawach technicznych, itp. itd. Można by wymieniać długo. I to są dla nas najlepsze dowody, że warto i że ludzie widzą wartość w tym co robimy.

Przychodźcie Pod Kopułę, twórzcie to miejsce z nami, niech ono żyje i niech się stanie, chociaż przez krótki czas, „oazą fajności” w środku miasta :-)

Mieszko

Dzieje się! :)

Szykuje się intensywny początek tygodnia Pod Kopułą.

Zaczynamy w poniedziałek o 18 zajęciami z jogi, prowadzonymi przez Janka Szpila.
We wtorek o 15:30 druga część warsztatów z fotografii otworkowej, prowadzonych przez Kingę Łaskę.
Kiedy Słonko zajdzie i każdy sfotografuje świat swoim nowym aparatem, o 18:30 zapraszamy na warsztaty tańca, które poprowadzi Ania Dymarczyk.
Zaraz po tańcach, póki jeszcze przestrzeń Pod Kopułą będzie rozwibrowana, zapraszamy na nocne zanurzanie się w dźwiękach caisa drum, cajona, kavalu i wielu innych. Koncert zaczynamy o 21.

Wszystkie wydarzenia u nas są niekomercyjne, nie istnieją żadne bilety wstępu. Jeśli jednak uważasz, że coś ma dla Ciebie jakąś wartość, przelicz ją na złotówki i dorzuć do naszego Pomarańczowego Imbryczka. Prowadzącym na pewno będzie miło, że ich doceniasz.

Do zobaczenia!

 

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to… było!

Prawdopodobnie największy aparat otworkowy w historii Krakowa powstał wczoraj Pod Kopułą!

Po początkowych problemach z zaciemnieniem trzech wielkich, podkopulastych okien, po paru godzinach pracy – udało się. Przed godziną 17 pierwszy tramwaj przejechał nam po suficie :) Z mroku wyłoniło się skrzyżowanie ulicy Krakowskiej i Dietla, i wyraźna bryła kościoła Bożego Ciała. Wszystko w lustrzanym odbiciu i do góry nogami. Kiedy podeszło się do ściany, widać było szczegóły okien kamienicy z naprzeciwka. Można podglądać sąsiadów :)

To oczywiście było tylko wisienką, a tort w postaci kamerek otworkowych, każdy z uczestników warsztatów – pod czujnym okiem Kingi – wykonał własnoręcznie.

Za tydzień nauczymy się obsługiwać te zaawansowane technicznie urządzenia :) I każdy będzie miał okazję zobaczyć i zabrać do domu efekty swojej pracy, w postaci prawdziwych odbitek na papierze fotograficznym.

Dzięki za przybycie!

 

Camera obscura Pod Kopułą

Po odwróceniu (żebyście nie musieli wywijać laptopem :))

Widok przez dziurkę